Discussion:
Komuna wraca.
(too old to reply)
Piotr Siciarski
2017-02-07 14:43:41 UTC
Permalink
Raw Message
Pamiętam ze starych czasów "przegubowy" autobus jadący od Lechowa przez
Zofiówkę, Czaplów, Bieliny, Kakonin, Górno do Kielc przez 2godziny i przez
to jeżdziły nim 2-3-10 osób.

http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/wiadomosci/kielce/a/rewolucja-w-komunikacji-w-kielcach-przedstawiono-zalozenia-wideo,11766358/

Rząd szykuje wielką rewolucję w komunikacji publicznej. Od przyszłego roku
do każdej najmniejszej miejscowości musi dojeżdżać bus albo autobus.
Pojazdy te mają się zatrzymywać w dowolnych miejscach. Zniknąć mają
koncesje dla przewoźników. Kto za to zapłaci ? Ten obowiązek ma spaść na
gminy. Ich władze już protestują.

Rząd chce znowelizować ustawę o transporcie publicznym tak aby zapewnić
transport do każdej najmniejszej miejscowości, zachować ulgowe bilety dla
pasażerów oraz zlikwidować patologie, których zdaniem władz nie brakuje w
tej branży.

Jedną ze zmian ma być zapewnienie dojazdu publicznym transportem do każdej
miejscowości. – Od kilkunastu lat do wielu miejscowości nie ma dojazdu.
Mieszkańcy, którzy nie mają prawa jazdy czy samochodu muszą prosić
znajomych, sąsiadów, rodzinę o zawiezienie do przychodni, Urzędu Gminy czy
po zakupy. Tak nie może być. Chcemy to zmienić i wprowadzić transport na
miarę XXI wieku – mówił świętokrzyski poseł Prawa i Sprawiedliwości, Bogdan
Latosiński, podczas spotkania w kieleckim Ratuszu w sprawie nowelizacji
ustawy. To gmina musiałaby zapewnić transport i pokryć koszty przewozu,
ponieważ dochody ze sprzedaży biletów nie zapewnią przewoźnikowi
wystarczających dochodów. Nowe przepisy nie precyzują, czy gmina musiałby
wybrać przewoźnika w drodze przetargu. Proponowanych zmian jest więcej. -

Jeśli zostawimy ustawę o transporcie publicznym z 2010 roku bez zmian, to
od przyszłego roku komercyjni przewoźnicy stracą możliwość ubiegania się
zwrotu pieniędzy za pasażerów korzystających z ulg. Nie możemy do tego
dopuścić, ale obecny system też nie może funkcjonować. Województwo
świętokrzyskie przeznaczy na dopłaty do ulgowych biletów 29 milionów
złotych rocznie. Szacujemy, że połowa tych pieniędzy może być wyłudzona –
mówił Jacek Sułek, dyrektor Wydziału Infrastruktury i Rozwoju w Urzędzie
Wojewódzkim. W obecnym systemie jest to bardzo trudne do skontrolowania i
udowodnienia. Trzeba to zmienić. Ustawa ma zlikwidować skomplikowane
koncesje dla przewoźników i zastąpić je prostymi zgłoszeniami. Nowe kursy
mogłoby być wprowadzane w takich godzinach, aby nie zakłócić rentowności
już istniejących. Kierowcy autobusów i busów mogliby się zatrzymywać na
prośbę pasażera poza przystankami, teraz grożą im za to surowe kary.
Stanisław Wodyński, prezes PKS w Ostrowcu dodał, że gminy mają bardzo dużo
do zrobienia w transporcie publicznym. – Rząd jednak nie może wskazać
źródła finansowania, nie można też oczekiwać, że to pasażerowie za wszystko
zapłacą - powiedział. Jako wzór do naśladowania, gdzie komunikacja jest
bardzo dobrze zorganizowana podał przykład Kielc. Wśród świętokrzyskich
samorządowców pomysł zapewnienia transportu publicznego mieszkańcom każdej,
najmniejszy miejscowości nie wzbudził entuzjazmu. W gminie Bliżyn w
powiecie skarżyskim znajduje się aż kilkanaście miejscowości, do których
nie dojeżdża autobus. - Wychowałem się w Gostkowie, brak autobusu nikomu
nie przeszkadza i mieszkańcy nie zgłaszają takich potrzeb – mówi wójt
Mariusz Walachnia. - Kilometr każdy może przejść, a tyle jest mniej więcej
do przystanku z miejscowości, przez które nie jedzie autobus. Realizacja
planu nie powiedzie się z przyczyn ekonomicznych. Naszej gminy nie będzie
stać na finansowanie tego przedsięwzięcia, chyba, że rząd nakładając na nas
nowe zadanie wskaże źródło finansowania. Samorządowcy zastanawiają się, co
oznacza pojęcie „miejscowość bez autobusu”. – Mamy przystanek „Umianowice”
przy głównej drodze, czyli autobus dojeżdża do tej miejscowości. Do wsi
jednak jest jeszcze ponad kilometr. Zabudowa jest rozrzucona, czy autobus
ma dojechać w każdy zakątek? Gminy na to nie stać – przyznaje wójt gminy
Kije, Krzysztof Słonina.
---------------

Pozdrawiam
piotrs

---
Ta wiadomość została sprawdzona na obecność wirusów przez oprogramowanie antywirusowe Avast.
https://www.avast.com/antivirus
Digoxinum
2017-02-07 15:05:39 UTC
Permalink
Raw Message
U mnie stację PKP która miała ponad 100 lat już "rozpierd..." że kamień
na kamieniu nie został , za to tory już wyremontowane ;-)
Post by Piotr Siciarski
Pamiętam ze starych czasów "przegubowy" autobus jadący od Lechowa przez
Zofiówkę, Czaplów, Bieliny, Kakonin, Górno do Kielc przez 2godziny i przez
to jeżdziły nim 2-3-10 osób.
http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/wiadomosci/kielce/a/rewolucja-w-komunikacji-w-kielcach-przedstawiono-zalozenia-wideo,11766358/
Rząd szykuje wielką rewolucję w komunikacji publicznej. Od przyszłego roku
do każdej najmniejszej miejscowości musi dojeżdżać bus albo autobus.
Pojazdy te mają się zatrzymywać w dowolnych miejscach. Zniknąć mają
koncesje dla przewoźników. Kto za to zapłaci ? Ten obowiązek ma spaść na
gminy. Ich władze już protestują.
Rząd chce znowelizować ustawę o transporcie publicznym tak aby zapewnić
transport do każdej najmniejszej miejscowości, zachować ulgowe bilety dla
pasażerów oraz zlikwidować patologie, których zdaniem władz nie brakuje w
tej branży.
Jedną ze zmian ma być zapewnienie dojazdu publicznym transportem do każdej
miejscowości. – Od kilkunastu lat do wielu miejscowości nie ma dojazdu.
Mieszkańcy, którzy nie mają prawa jazdy czy samochodu muszą prosić
znajomych, sąsiadów, rodzinę o zawiezienie do przychodni, Urzędu Gminy czy
po zakupy. Tak nie może być. Chcemy to zmienić i wprowadzić transport na
miarę XXI wieku – mówił świętokrzyski poseł Prawa i Sprawiedliwości, Bogdan
Latosiński, podczas spotkania w kieleckim Ratuszu w sprawie nowelizacji
ustawy. To gmina musiałaby zapewnić transport i pokryć koszty przewozu,
ponieważ dochody ze sprzedaży biletów nie zapewnią przewoźnikowi
wystarczających dochodów. Nowe przepisy nie precyzują, czy gmina musiałby
wybrać przewoźnika w drodze przetargu. Proponowanych zmian jest więcej. -
Jeśli zostawimy ustawę o transporcie publicznym z 2010 roku bez zmian, to
od przyszłego roku komercyjni przewoźnicy stracą możliwość ubiegania się
zwrotu pieniędzy za pasażerów korzystających z ulg. Nie możemy do tego
dopuścić, ale obecny system też nie może funkcjonować. Województwo
świętokrzyskie przeznaczy na dopłaty do ulgowych biletów 29 milionów
złotych rocznie. Szacujemy, że połowa tych pieniędzy może być wyłudzona –
mówił Jacek Sułek, dyrektor Wydziału Infrastruktury i Rozwoju w Urzędzie
Wojewódzkim. W obecnym systemie jest to bardzo trudne do skontrolowania i
udowodnienia. Trzeba to zmienić. Ustawa ma zlikwidować skomplikowane
koncesje dla przewoźników i zastąpić je prostymi zgłoszeniami. Nowe kursy
mogłoby być wprowadzane w takich godzinach, aby nie zakłócić rentowności
już istniejących. Kierowcy autobusów i busów mogliby się zatrzymywać na
prośbę pasażera poza przystankami, teraz grożą im za to surowe kary.
Stanisław Wodyński, prezes PKS w Ostrowcu dodał, że gminy mają bardzo dużo
do zrobienia w transporcie publicznym. – Rząd jednak nie może wskazać
źródła finansowania, nie można też oczekiwać, że to pasażerowie za wszystko
zapłacą - powiedział. Jako wzór do naśladowania, gdzie komunikacja jest
bardzo dobrze zorganizowana podał przykład Kielc. Wśród świętokrzyskich
samorządowców pomysł zapewnienia transportu publicznego mieszkańcom każdej,
najmniejszy miejscowości nie wzbudził entuzjazmu. W gminie Bliżyn w
powiecie skarżyskim znajduje się aż kilkanaście miejscowości, do których
nie dojeżdża autobus. - Wychowałem się w Gostkowie, brak autobusu nikomu
nie przeszkadza i mieszkańcy nie zgłaszają takich potrzeb – mówi wójt
Mariusz Walachnia. - Kilometr każdy może przejść, a tyle jest mniej więcej
do przystanku z miejscowości, przez które nie jedzie autobus. Realizacja
planu nie powiedzie się z przyczyn ekonomicznych. Naszej gminy nie będzie
stać na finansowanie tego przedsięwzięcia, chyba, że rząd nakładając na nas
nowe zadanie wskaże źródło finansowania. Samorządowcy zastanawiają się, co
oznacza pojęcie „miejscowość bez autobusu”. – Mamy przystanek „Umianowice”
przy głównej drodze, czyli autobus dojeżdża do tej miejscowości. Do wsi
jednak jest jeszcze ponad kilometr. Zabudowa jest rozrzucona, czy autobus
ma dojechać w każdy zakątek? Gminy na to nie stać – przyznaje wójt gminy
Kije, Krzysztof Słonina.
---------------
Pozdrawiam
piotrs
---
Ta wiadomość została sprawdzona na obecność wirusów przez oprogramowanie antywirusowe Avast.
https://www.avast.com/antivirus
Loading...